Obudziłam się o 10;55, a właściwie obudziła mnie Mama , która coś robiła w kuchni. Zwlekłam się z łóżka, ubrana w piżamę, którą były shorty i wielki stary podkoszulek taty.
-Hej- powiedziałam jeszcze sennym głosem.
-Cześć skarbie.-Szperała coś w szufladzie.
-Czego szukasz, pomóc ci?
-Nie wiesz może, gdzie jest nasz stary album ze zdjęciami ?
-Serio? Mamo ,szukasz go w kuchni? Może do piekarnika zobacz. -Zaśmiałam się.
-No naprawdę zabawne ,Meg. Wiesz gdzie jest czy nie?
-Tak się składa , że wiem.
-No to może mi powiesz ?
-Ostatnio widziałam go w szafce z ubraniami taty. Nie wiem dlaczego tam był , ale był.
-Dziękuje skarbie.
-Po co ci on?
-Potrzebny, dowiesz się w swoim czasie.
-Mamo. Wiesz idę dzisiaj do klubu.
-Z przyjaciółmi?
-Z chłopakiem.
-Co masz jakiegoś? Jak mu na imię?
-Mamo żartowałam.Oczywiste że z moimi ziomkami. Idziemy do tego najlepszego w Londynie.
-No tylko mi się nie opij.
-Ja nie idę pić , ja idę sobie potańczyć, mamo.
-Może poznasz jakiegoś fajnego chłopaka.
-Nie idę tam w celu randkowym tylko się dobrze bawić NON!
-Oczywiście, ale wiesz, że wszystko jest możliwe, nawet to , że się znowu zakochasz.
-Oby nie, nie chcę znowu ryczeć przez tydzień.-Mama uśmiechnęła się słabo.
-Zrobić ci coś do jedzenia ,Meg?
-Nie musisz, zrobię sobie płatki, o ile są?
-Są są.-pokiwała głową i wyszła z kuchni, a ja zajęłam się posiłkiem. Włączyłam radio. Po posiłku , poszłam do łazienki się wykąpać. Wysuszyłam włosy ubrałam się w zwykłe szare spodnie i czarny sweter. Włosy związałam w kok. Pozostało mi czekać do 16;15 , wtedy mam autobus. Zostało mi 4 godziny. Włączyłam mojego laptopa. Chyba mogę go tak nazwać, mimo , że jest już cały starty pozaklejany naklejkami klawisze wytarte, to chyba nadal jest laptop. Nie stać mnie na nowego dlatego cieszę się , że jeszcze mój złomek umie współpracować z internetem. Zalogowałam się na Facebooka.
Dobra idę coś pooglądać, póki taty nie ma. Włączyłam tv leciały jakieś seriale , to oglądałam.
W międzyczasie mama mnie zawołała na obiad. Zjadłam i zostało mi nie dużo czasu, więc wzięłam kasę
ubrałam kurtkę. Nie brałam telefonu ani portfela , no bo po co. Wyszłam. Gdy doszłam na przystanek ,mój autobus podjechał. Jak zwykle jechaliśmy jak jakieś sardynki , po 15 minutach wreszcie koniec mojej trasy.
Ruszyłam w stronę mieszkania Amy. Zastanawiam się co ta lala znowu wykombinowała. Nie cierpię sukienek, jeśli to któraś z tych jej kiecek ja idę w spodniach. Zdaję sobie sprawę, że będzie wojna , ale cóż.
Zadzwoniłam dzwonkiem, otworzyła mi jej mama.
-Dzień dobry pani.
-Dzień dobry kochanie. Amanda czeka już na górze. -Kocham jej mamę jest ciepłą i miłą osobą. Weszłam do pokoju Amy.
-No, a więc jestem.
-Oh chodź tu zobaczysz co dla ciebie mam.
Podeszłam do szafy , to co ona dla mnie przygotowała , przeszło wszelkie granice.

super nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu XD
OdpowiedzUsuńDziękuje :) Rozdział 3 już jest :)))))
Usuń